Rano mąż na mnie nakrzyczał, bo odmówiłam dać pieniądze jego matce…— W południe ona przyjdzie — nakryj stół i przeproś ją jak należy!
Rano mój mąż dosłownie wpadł do sypialni, nawet nie próbując ukryć irytacji. Mówił tak, jakby spór był już dawno rozstrzygnięty nie na moją korzyść i wszystko, co mi pozostało, to się podporządkować. — Wstawaj — powiedział ostro, ściągając ze mnie kołdrę. — O dwunastej przyjdzie moja matka. Nakryjesz stół i przeprosisz ją. Usiadłam na łóżku,…