Mężczyzna, z którym się spotykałam, na każdej randce „zapominał” portfela. W końcu postanowiłam zakończyć tę znajomość z klasą.

Chodziłam na randki z mężczyzną i na każdej z nich w tajemniczy sposób „zapominał” portfela, prosząc mnie, żebym zapłaciła za niego. Za każdym razem obiecywał: „Później przeleję Ci pieniądze”. Pewnego dnia moja cierpliwość się skończyła i postanowiłam odejść z klasą. 😊

Przez długi czas czułam, że powinnam zakończyć tę znajomość. Jednak wychowanie i naturalna skłonność do ufania ludziom podpowiadały mi:

— Nie przesadzaj. Może po prostu ma teraz trudniejszy okres.

Z tą myślą żyłam prawie dwa miesiące.

Często słyszymy, że kobiety są materialistkami i myślą wyłącznie o pieniądzach. Znacznie rzadziej mówi się jednak o mężczyznach, którzy potrafią „zapominać” portfela z taką wprawą, że w końcu zaczynasz zastanawiać się, czy problem nie leży przypadkiem w Tobie.

Z Danielem poznaliśmy się w pracy.

Na pierwszy rzut oka sprawiał bardzo dobre wrażenie. Elegancki garnitur, pewność siebie, lekko przyprószone siwizną włosy. Opowiadał o startupach, inwestycjach i ambitnych planach na przyszłość. Byłam przekonana, że poznałam odpowiedzialnego i dojrzałego mężczyznę.

Nasza pierwsza randka była niemal idealna.

Przytulna kawiarnia, świetna rozmowa i na koniec rachunek, który bez wahania zapłacił.

Dopiero później zrozumiałam, że był to jedyny raz.

Na drugiej randce, kiedy byliśmy w kinie, nagle zaczął przeszukiwać kieszenie.

— Chyba zostawiłem portfel w samochodzie… A telefon mi się rozładował.

Poprosił, żebym zapłaciła za bilety, zapewniając, że za chwilę odda mi pieniądze.

Do samochodu jednak nigdy nie poszliśmy.

Do tematu również już nie wrócił.

Ja też nie chciałam psuć wieczoru z powodu kilkudziesięciu złotych.

Przecież każdemu może się zdarzyć.

Na trzeciej randce, tym razem w restauracji, sytuacja się powtórzyła.

Gdy kelner przyniósł rachunek, Daniel westchnął.

— Aplikacja bankowa znowu się zawiesiła…

Ponownie zapłaciłam.

Przelew otrzymałam dopiero po kilku dniach i dopiero wtedy, gdy bardzo delikatnie mu o nim przypomniałam.

To ja poczułam się niezręcznie, choć przecież to nie ja byłam dłużnikiem.

Z czasem stało się to rutyną.

Podczas zakupów wkładał do koszyka najdroższe produkty, a przy kasie nagle przypominał sobie, że karta została w innym płaszczu.

Na stacji benzynowej narzekał na ból kolana i prosił, żebym zapłaciła za paliwo.

Zdanie:

— Zapłać teraz Ty, później Ci oddam.

słyszałam niemal na każdym spotkaniu.

Kwoty nie były ogromne.

Ale powtarzały się regularnie.

Przelewy przychodziły z opóźnieniem albo nie przychodziły wcale.

On natomiast nadal opowiadał o milionach, które wkrótce zarobi, i o domu z widokiem na morze.

Doskonale wiedziałam, że problemem nie są pieniądze.

Lubię robić prezenty i nie mam problemu z płaceniem za bliskich.

Tutaj jednak wszystko działało tylko w jedną stronę.

Daniel wiedział, że dobrze zarabiam.

I najwyraźniej uznał, że może z tego korzystać.

Najbardziej zabolały mnie jednak moje urodziny.

Nie dostałam nawet drobnego upominku.

Z uśmiechem powiedział, że zamówił dla mnie luksusową biżuterię, ale przesyłka się opóźnia.

Oczywiście żadnej biżuterii nigdy nie było.

Za to podczas kolacji…

ponownie „zapomniał” portfela.

Wtedy podjęłam decyzję.

Kilka dni później zaprosiłam go do jednej z najdroższych restauracji w centrum miasta.

Przyszedł pewny siebie.

Był przekonany, że jak zwykle to ja zapłacę rachunek.

Zamówiłam wszystko, na co miałam ochotę.

Ostrygi.

Stek.

Deser.

Dobre wino.

Daniel jadł z apetytem.

Jednak z każdą kolejną potrawą stawał się coraz bardziej niespokojny.

Widział, jak rachunek rośnie.

Kiedy kelner przyniósł rachunek, spokojnie otworzyłam torebkę.

Przez chwilę czegoś w niej szukałam.

Potem spojrzałam na niego i powiedziałam:

— O nie… Chyba zostawiłam portfel w domu. A telefon jest rozładowany. Czy mógłbyś zapłacić za mnie? Oczywiście jutro Ci oddam.

Zamarł.

Przez chwilę patrzył na mnie w całkowitym milczeniu.

Przypomniał, że to ja zaprosiłam go na kolację.

Uśmiechnęłam się tylko.

— Czasem zdarzają się nieprzewidziane sytuacje. Na pewno sobie poradzisz.

Przez kilka minut próbował używać wszystkich wymówek, które wcześniej słyszałam od niego dziesiątki razy.

Mówił o limitach.

O awarii aplikacji.

O problemach z bankiem.

Nawet zaproponował, że zadzwoni do znajomych.

I wtedy wydarzył się cud.

Nagle aplikacja zaczęła działać.

Karta się znalazła.

Na koncie pojawiły się pieniądze.

Bez większego wyboru zapłacił cały rachunek, z trudem ukrywając irytację.

Po kolacji zamówiłam taksówkę.

Pożegnałam się uprzejmie.

I odjechałam.

Nigdy nie czekałam na żaden przelew.

Przez dwa miesiące zapłaciłam wystarczająco dużo, żeby uznać nasze rachunki za wyrównane.

Później próbował kontaktować się ze mną z różnych kont.

Pisał, że zachowałam się nieuczciwie.

Oskarżał mnie.

Tworzył coraz to nowe historie.

Czytałam te wiadomości ze spokojem.

Bo wiedziałam jedno.

W końcu zrozumiał, jak to jest znaleźć się po drugiej stronie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *