Nikt nie miał odwagi poprosić niewidomego księcia do tańca… aż pewna młoda kobieta bez wahania chwyciła go za rękę.
Tego wieczoru zimowa rezydencja rodu Luhanów jaśniała tak, jakby blask był w niej cenniejszy niż ludzie. Kryształowe żyrandole płonęły intensywnym złotem, odbijając się w marmurowej posadzce i wysokich lustrach, i można było odnieść wrażenie, że nawet cienie istnieją tu wyłącznie za przyzwoleniem zgromadzonego towarzystwa. Muzyka rozlewała się miękko i z pewnością siebie, jakby była świadoma,…