Po dwóch miesiącach znajomości zaprosił mnie na kolację, ale zamiast romantycznego wieczoru zobaczyłam brudną kuchnię i stertę niewymytych naczyń…
On zaprosił mnie na kolację i w tym zaproszeniu nie było nic niezwykłego. Znaliśmy się od około dwóch miesięcy: rozmowy, sporadyczne telefony, kilka spotkań w kawiarni. Liam miał pięćdziesiąt pięć lat, ja pięćdziesiąt dwa. W tym wieku człowiek nie wierzy już w przypadki — albo ktoś budzi zaufanie, albo nie. Mówił spokojnie, bez zbędnych emocji,…